Najnowsze analizy i komentarze

Arabski apartheid uderza w Palestyńczyków

autor: Khaled Abu Toameh  •  17 styczeń 2018

Nowe prawo, niedawno podpisane przez prezydenta Iraku, Fuada Masuma, znosi prawa mieszkających w tym kraju Palestyńczyków (dostępu do darmowej edukacji, opieki zdrowotnej, swobody podróżowania, pracy w państwowych instytucjach), zmieniając status Palestyńczyków z rezydentów na cudzoziemców. Zdjęcie: Prezydent Fuad Masum (po prawej) z prezydentem Autonomii Palestyńskiej Mahmoudem Abbasem. 30 listopada 2015. (Źródło: Zrzut z ekranu ze strony Biura Mahmouda Abbasa)

Irak właśnie dołączył do długiej listy arabskich krajów, które bezwstydnie praktykują apartheid wobec Palestyńczyków. Liczba krajów arabskich, które dyskryminują Palestyńczyków, udając równocześnie, że popierają sprawę palestyńską, zatyka dech w piersiach. Arabska hipokryzja jest raz jeszcze wyraźnie widoczna, ale kto chce to widzieć?

Międzynarodowe media – a także Palestyńczycy – są tak zajęci ogłoszeniem przez prezydenta USA Donalda Trumpa o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela, że los Palestyńczyków w krajach arabskich nie budzi zainteresowania. Ta apatia pozwala arabskim rządom na kontynuowanie polityki dyskryminacji wobec Palestyńczyków, ponieważ wiedzą, że nikt o to w społeczności międzynarodowej nie dba – ONZ jest zbyt zajęta potępianiem Izraela, by robić dużo więcej.

Kontynuuj czytanie artykułu

Jak zakończyć finansowanie ONZ

autor: John R. Bolton  •  12 styczeń 2018

John Bolton, ówczesny amerykański ambassador przy ONZ przemawia na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa 13 października 2006 roku. (Zdjęcie Stephen Chernin/Getty Images)

Jako zastępca sekretarza stanu w administracji George'a H.W. Bushs pracowałem energicznie nad uchyleniem naznaczonej nienawiścią rezolucji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych zrównującej syjonizm z rasizmem. Zagraniczni dyplomaci powtarzali mi często, że mój wysiłek jest niepotrzebny. Mój radziecki odpowiednik, na przykład, powiedział, że Rezolucja 3379 była tylko kawałkiem papieru, zbierającym kurz na półce. Po co ruszać stare spory wiele lat po jej przyjęciu w 1975 roku?

Ignorowaliśmy te zastrzeżenia i pracowaliśmy wytrwale, ponieważ ta obrzydliwa rezolucja rzucała cień nielegalności i antysemityzmu na ONZ. Opłaciło się. 16 grudnia 1991 r. Zgromadzenie Ogólne unieważniło ten obelżywy dokument.

Teraz, ćwierć wieku później, ONZ zbliża się do powtórzenia grzechu pierworodnego Rezolucji 3379. W zeszłym tygodniu ONZ pokazała się swoje prawdziwe oblicze potępiając uznanie przez prezydenta Trumpa Jerozolimy jako stolicy Izraela głosami 128-9.

Kontynuuj czytanie artykułu

Wielki palestyński szantaż. Czy Arabowie mają dość?

autor: Bassam Tawil  •  10 styczeń 2018

Arabia Saudyjska i większość krajów arabskich mają wyraźnie dość powtarzających się prób Palestyńczyków szantażowania ich i wymuszania pieniędzy. Na zdjęciu: prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmoud Abbas obejmuje saudyjskiego króla Salmana bin Abdul Aziz Al Sauda w Rijadzie, 30 grudnia 2015. (Zdjęcie: Thaer Ghanaim/Palestinian Press Office via Getty Images)

Młody Saudyjczyk zamieścił na mediach społecznościowych kilka wideo, w których nazywa Palestyńczyków "psami" i "świniami". Mówi, że przez ostatnie dziesięciolecia Arabia Saudyjska dała niewdzięcznym Palestyńczykom "miliardy dolarów". Oskarża Palestyńczyków, że "doili nas przez dziesięciolecia".

Wideo, które szybko zdobyły dużą popularność w Internecie, ściągnęły zrozumiałe potępienie Palestyńczyków, którzy twierdzą, że nie upubliczniono by ich bez zgody saudyjskich władz. Dla Palestyńczyków te obraźliwe wideo reprezentują kolejną oznakę wzrastającego napięcia w ich stosunkach z Arabią Saudyjską.

Dalszym dowodem saudyjskiej pogardy dla Palestyńczyków było wideo zamieszczone przez Arabię Saudyjską i przedstawiające uzbrojonego Palestyńczyka jako terrorystę.

Kontynuuj czytanie artykułu

Wielka Brytania: Perwersja sprawiedliwości

autor: Khadija Khan  •  8 styczeń 2018

Nazir Afzal został odrzucony przez pewne grupy innych muzułmanów za udział, jako prokurator, w doprowadzeniu do sprawiedliwości członków "gangów gwałcicieli" z Rochdale, otwarcie przypisując ich mizoginię radykalnemu islamowi. (Zdjęcie: United States Mission Geneva)

Była policjantka z policji w Manchesterze, która ujawniła siatkę pedofilów w Rochdale – i zrezygnowała z pracy w 2012 r., ponieważ system nie wymierzył sprawcom sprawiedliwości - przerwała niedawno milczenie. Powiedziała prasie brytyjskiej o nękaniu, jakiego doznała w swoim miejscu pracy za próbę ujawnienia, że sprawcami byli muzułmańscy mężczyźni pakistańskiego pochodzenia.

Kontynuuj czytanie artykułu

Erdogan umiarkowanego islamu

autor: Burak Bekdil  •  4 styczeń 2018

W lutym na spotkaniu w Ankarze, Erdogan ostro skrytykował niemiecką kanclerz Angelę Merkel za to, że powiedziała "islamski terror". Gniewnie odpowiedział swojemu gościowi: "Islam znaczy 'pokój', nie może iść w parze z 'terrorem'". (Zrzut z ekranu z wideo Ruptly)

Dyktator Turcji, prezydent Recep Tayyip Erdogan od momentu, kiedy doszedł do władzy piętnaście lat temu, może i wykazuje wszystkie cechy wyznawcy politycznego islamu, ale przynajmniej jest odważny i uczciwy w sprawie swojego rozumienia islamizmu: nie ma umiarkowanego islamu: powtórzył to niedawno raz jeszcze.

Te słowa nie oznaczają jakiegoś zwrotu ani radykalnego odejścia od jego wczesnej postawy z lat 2000. Problem polega na tym, że jego zachodni "sojusznicy" uparcie woleli przymykać oczy na tego herolda islamizmu. A co gorsza, robią to nadal.

Kilka lat temu Erdogan-ideolog wyraźnie oznajmił, że "Turcja nie jest krajem, w którym przeważa umiarkowany islam". W tym samym przemówieniu Erdogan-pragmatyk – taki, który chce ładnie wyglądać wobec zachodniego świata – dodał, że "Jesteśmy muzułmanami, którzy znaleźli drogę pośrednią". Ale jaką "drogę pośrednią"?

Kontynuuj czytanie artykułu

Barbie w hidżabie: użyteczni idioci kulturowego dżihadu

autor: Judith Bergman  •  31 grudzień 2017

(Zrzut z ekranu: Facebook via BBC/YouTube)

W serii lalek firmy Mattel, "sheroes", pojawiła się nowa lalka Barbie. Jest w pełnym hidżabie wzorowanym na amerykańsko-muzułmańskiej szablistce olimpijskiej Ibtihaj Muhammad, pierwszej Amerykance, która brała udział w zawodach olimpijskich z głową zakrytą hidżabem, co – najwyraźniej – jest zdaniem firmy Mattel czymś, co powinny naśladować małe dziewczynki na całym świecie. I, oczywiście, co otwiera możliwość sprzedania milionów tych lalek na rosnącym rynku muzułmańskim.

Według oświadczenia z Mattel:

"Barbie świętuje Ibtihaj nie tylko za jej osiągnięcia jako Olimpijki, ale za przyjęcie tego, co ją wyróżnia" – powiedziała Sejal Shah Miller, wiceprezes Global Marketing for Barbie. "Ibtihaj jest inspiracją dla niezliczonych dziewczynek, które nigdy nie były reprezentowane, i przez honorowanie jej historii mamy nadzieję, że ta lalka przypomina im, że mogą być, kim chcą, i dokonać, czego chcą".

Kontynuuj czytanie artykułu

Niebezpieczna nuklearna "dyplomacja" Rosji

autor: Debalina Ghoshal  •  30 grudzień 2017

Zbudowana przez Rosję elektrownia jądrowa w Buszerze, w Iranie. (Photo by IIPA via Getty Images)

Rosja próbuje wyjść z ekonomicznej stagnacji, z którą boryka się od czasu nałożenia na nią przez Zachód sankcji gospodarczych po inwazji na Ukrainę. Wśród tych prób są działania Rosatomu, rosyjskiej państwowej korporacji energii atomowej zabiegającej o rozwinięcie atomowej kooperacji z krajami na Bliskim Wschodzie. Rosja najwyraźniej uważa Bliski Wschód i Północną Afrykę za najbardziej lukratywne rynki. Kraje Bliskiego Wschodu już wyraziły zainteresowanie budową 90 elektrowni atomowych do roku 2030.

Rosyjski rząd bardzo aktywnie wspiera tę globalną kampanię Rosatomu. Koncern otworzył niedawno swoje regionalne biuro w Dubaju, mimo iż Zjednoczone Emiraty Arabskie nie mają współpracy atomowej z Rosją i współpracują na tym polu z Koreą Południową.

Kontynuuj czytanie artykułu

"Arabska ulica" wybucha w Europie

autor: Douglas Murray  •  26 grudzień 2017

W reakcji na deklarację prezydenta Trumpa o statusie Jerozolimy legendarna "arabska ulica" ruszyła do boju w Europie. W Niemczech tłumy ludzi, którzy niedawno przybyli do tego kraju, paliły Gwiazdy Dawida. Na zdjęciu wielotysięczny tłum, głównie muzułmanów, protestuje w Berlinie 8 grudnia 2017 (Zdjęcie: Sean Gallup/Getty Images)

Mijają pierwsze tygodnie od historycznego ogłoszenia prezydenta Trumpa o statusie Jerozolimy. Przemówienie, w którym oświadczył, że Ameryka przestaje udawać, iż Jerozolima nie jest stolicą Izraela, oglądane było na żywo na całym świecie. W głównych stacjach telewizyjnych i na czołówkach gazet reakcja była niemal jednogłośna. Media obwieszczały, że był to katastrofalny błąd w polityce zagranicznej, który spowoduje niezliczone problemy, włącznie, jak wielu przewidywało, z natychmiastowym wybuchem "trzeciej intifady".

Kontynuuj czytanie artykułu

Rzeczywista reakcja palestyńska na jerozolimskie przemówienie Trumpa

autor: Bassam Tawil  •  24 grudzień 2017

Garść Palestyńczyków, których sfilmowano w Betlejem, kiedy palili wizerunki prezydenta Trumpa 6 grudnia, pokazano tak, jakby byli częścią masowego protest ogarniającego palestyńskie społeczności. (Zrzut z ekranu z CBS News)

Zaledwie trzy godziny po tym, jak prezydent USA Donald Trump zadzwonił do prezydenta Autonomii Palestyńskiej (AP) Mahmouda Abbasa, by poinformować go o zamiarze przeniesienia ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy, szereg fotoreporterów otrzymało telefony z Betlejem.

Dzwonili palestyńscy "aktywiści", którzy zapraszali fotoreporterów, by przyjechali do miasta i udokumentowali "ważne wydarzenie". Kiedy fotoreporterzy przybyli, odkryli, że "ważnym wydarzeniem" była garść palestyńskich "aktywistów", którzy chcieli spalić plakaty z wizerunkiem Trumpa na oczach kamer.

Kontynuuj czytanie artykułu

Wiadomość z ostatniej chwili: Jerozolima nie jest w ogniu!

autor: Bassam Tawil  •  20 grudzień 2017

Palestyńczyk z procą ciska kamienie na izraelskiego strażnika granicznego w pobliżu Ramallah, 9 grudnia 2017. (Zdjęcie: Chris McGrath/Getty Images)

Palestyńczycy ogłosili trzy dni "wściekłości" z powodu oświadczenia prezydenta USA Donalda Trumpa, że uznaje Jerozolimę za stolicę Izraela. Jak dotąd jednak wydaje się, że prawdziwy gniew ujawnia się w międzynarodowych mediach, nie zaś na palestyńskiej ulicy.

Pytanie: ilu potrzeba zagranicznych dziennikarzy do relacjonowania palestyńskich reakcji na oznajmienie Trumpa? Odpowiedź: tylu, ilu da radę wysłać Zachód, mający obsesję na punkcie izraelsko-palestyńskiego konfliktu.

Przytłaczająca obecność międzynarodowych mediów w Jerozolimie i na Zachodnim Brzegu zaskoczyła także Palestyńczyków. Od oznajmienia Trumpa 6 grudnia dziesiątki dodatkowych dziennikarzy i ekip telewizyjnych zbiegła się do Izraela, by relacjonować "wielką wiadomość".

Hotel Kolonii Amerykańskiej w Jerozolimie, ulubione miejsce zagranicznych reporterów, znowu zapełniony jest dziennikarzami z całego świata.

Kontynuuj czytanie artykułu

Dlaczego Trump ma rację uznając, że Jerozolima jest stolicą Izraela?

autor: Alan M. Dershowitz  •  10 grudzień 2017

Prezydent Donald Trump pokazuje podpisaną "Prezydencką deklarację uznającą Jerozolimę za stolicę państwa Izrael i przenoszącą ambasadę Stanów Zjednoczonych w Izraelu do Jerozolimy". 6 grudnia 2017 r. w Waszyngtonie. (Zrzut z ekranu z wideo Białego Domu)

Decyzja prezydenta Trumpa uznania, że Jerozolima jest stolicą Izraela, jest doskonałą odpowiedzią na mroczną decyzję prezydenta Obamy, by zmienić amerykańską politykę przez ukartowanie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, która zadeklarowała, że najświętsze miejsca judaizmu są "okupowanym terytorium" i "jawnym złamaniem prawa międzynarodowego". To prezydent Obama zmienił status quo i utrudnił osiągniecie pokoju przez wręczenie Palestyńczykom potężnego narzędzia nacisku w przyszłych negocjacjach i usuwając bodźce do zawarcia kompromisowego pokoju.

Od dawna było stałą polityką zagraniczną Ameryki wetowanie jednostronnych rezolucji Rady Bezpieczeństwa, które deklarowały, że najświętsze miejsca judaizmu są nielegalnie okupowane. Decyzja Obamy, by zmienić tę politykę, nie była oparta na amerykańskich interesach ani nie była w interesie pokoju. Zostało to zrobione jako osobista zemsta na premierze Netanjahu i akt złośliwości odchodzącego prezydenta.

Kontynuuj czytanie artykułu

Turcja islamizuje Danię budując meczety

autor: Judith Bergman  •  6 grudzień 2017

Turecki prezydent Tayyip Erdogan widzi Turków żyjących na Zachodzie jako forpocztę islamu. W tym roku powiedział Turkom żyjącym na Zachodzie: "Przenieście się do lepszych dzielnic. Prowadźcie najlepsze samochody. Mieszkajcie w najlepszych domach. Spłodźcie nie troje, ale pięcioro dzieci. Ponieważ wy jesteście przyszłością Europy. To będzie najlepsza odpowiedź na niesprawiedliwości wobec was". (Zdjęcie: Gokhan Sahin/Getty Images)

"Islam nie może być ani 'umiarkowany' , ani 'nieumiarkowany'. Islam jest tylko jeden – powiedział turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan 9 listopada - Niedawno pojęcie 'umiarkowanego islamu' zdobyło uwagę. Ale patent na to pojęcie powstał na Zachodzie... Teraz znowu próbują wpychać tę ideę. Tym, czego naprawdę chcą, jest osłabienie islamu..."

Erdogan pracuje nad wzmocnieniem islamu na Zachodzie, co robi, między innymi, przez budowanie tureckich meczetów w zachodnich krajach. Nie dziwi, że nie chce, by Zachód "osłabił islam", ale chwilowo wydaje się, że nie ma takiego zagrożenia. Budowanie tureckich meczetów w zachodnich krajach posuwa się żwawo z bardzo niewielkim sprzeciwem. I odwrotnie, budowanie chrześcijańskich kościołów przez Zachód w Turcji jest nie do pomyślenia.

Kontynuuj czytanie artykułu

Meczety: piasek w trybach integracji

autor: Stefan Frank  •  5 grudzień 2017

Meczet w Wiedniu. (Zdjęcie: Zairon/Wikimedia Commons)

W debacie na temat migrantów w Niemczech i Austrii żaden inny termin nie jest używany częściej niż "integracja". Ale meczet – instytucja, która jest najważniejsza dla wielu muzułmańskich imigrantów, nie przykłada się do wysiłków integracyjnych. Często wręcz aktywnie je zwalcza.

Takie jest ustalenie oficjalnego austriackiego badania, a także prywatnych badań przeprowadzonych przez niemieckiego dziennikarza.

Kontynuuj czytanie artykułu

Liban: czyli "oszukaj i niczego nie zmieniaj"

autor: Amir Taheri  •  4 grudzień 2017

Przywódca Hezbollahu, Hassan Nasrallah (po prawej) spotyka się z ówczesnym irańskim prezydentem Mahmoudem Ahmadineżadem podczas wizyty Ahmadineżada w Libanie 14 października 2010 r. (Zdjęcie: Hezbollah Media Office via Getty Images)

Liga Arabska zwołuje nadzwyczajne spotkanie w sprawie Libanu. Francja i Stany Zjednoczone zgadzają się współpracować, by powstrzymać libański Hezbollah. Rosja mówi o poparciu dla kompromisu. Rząd Iranu oficjalnie zaprasza wszystkich, by "połączyli dyplomatyczne wysiłki", podczas gdy nieoficjalnie straszy ogniem piekielnym za wszystkie próby ograniczenia Hezbollahu.

Te niedawne nagłówki prasowe o Bliskim Wschodzie przypominają mi Przygody słynnego Emira Arsalana", popularnej łotrzykowskiej powieści perskiej z XIX wieku.

W pewnym momencie, tytułowy bohater, szukając na świecie wielkiej piękności, Farroch-Laka, która może być tylko fantazją, czuje się, jakby jego życie było nieustanną powtórką dokładnie tych samych zdarzeń i obrazów.

Powieść zawiera metaforę teorii Pitagorasa o wiecznym powtarzaniu się, według której, cokolwiek zdarzy się, już zdarzyło się wiele razy w przeszłości.

Kontynuuj czytanie artykułu

Jak Iran próbował zamienić państwa arabskie w widma

autor: Amir Taheri  •  21 listopad 2017

Odchodzący premier Libanu, Saad Hariri. (Zdjęcie: kremlin.ru)

Jeśli historia jest sceną, na które rozgrywa się los narodów, wiedza o tym, kiedy wejść na scenę, a kiedy się wycofać, ma kluczowe znaczenie. Znalezienie się w złym miejscu o złym czasie, lub, co gorsza, w złym towarzystwie, może prowadzić do straty twarzy i katastrofy.

Takie mogły być niektóre z myśli odchodzącego premiera Libanu, Saada Haririego, kiedy zdecydował się zrezygnować raczej niż udawać, że sprawuje urząd bez możliwości robienia tego w skuteczny sposób. Harriri zrozumial, że piastował urząd, ale nie miał władzy.

Jakikolwiek był powód odejścia Haririego, sądzę, że miał rację wycofując się ze scenariusza, który miał zamienić Liban w widmo państwa z widmem prezydenta i widmem premiera i pozorami parlamentu.

Kontynuuj czytanie artykułu