Muzułmańska aktywistka i organizatorka Marszu Kobiet, Linda Sarsour, ujawniła stronę islamu, która skłania ją do opowiadania się za szariatem i za dżihadem:

"Mam nadzieję, że ... kiedy przeciwstawiamy się tym, którzy uciskają nasze społeczności, Allah akceptuje, że jest to rodzaj dżihadu, że walczymy przeciwko tyranom i władcom nie tylko za granicą, na Bliskim Wschodzie lub po drugiej stronie świata, ale tutaj, w Stanach Zjednoczonych, gdzie są faszyści i zwolennicy białej supremacji, i islamofobi rządzący w Białym Domu".

Chociaż Sarsour później twierdziła, że słowo "dżihad" znaczy dosłownie "dążenie" lub że "nasz umiłowany prorok... powiedział... 'Słowo prawdy do tyrańskiego władcy lub przywódcy jest najlepszą formą dżihadu'", nie to znaczy słowo "dżihad" w powszechnym rozumieniu każdego, kogo spytalibyście na Bliskim Wschodzie. Ludzie tam wiedzą aż nazbyt dobrze, że gdyby spróbowali powiedzieć "słowo prawdy" komuś u władzy, może to być ostatnie słowo, jakie kiedykolwiek wymówią.

Słowo "dżihad" nie należy do repertuaru lewicy lub prawicy, liberałów lub konserwatystów, poza sytuacjami, kiedy manipuluje się nim, by go ładnie opakować i sprzedać ufnym ludziom Zachodu jako coś ciepłego, puchatego i niegroźnego.

W świecie Sarsour kobiety, które to robią, są nazywane feministkami, ale w rzeczywistości są równie niebezpieczne dla praw kobiet, dla pokoju i stabilności narodu jak męscy dżihadyści.

Na niedawnym kongresie Islamic Society of North America (ISNA) Sarsour w otwarcie rasistowskim przemówieniu wezwała muzułmanów do prowadzenia dżihadu przeciwko "faszystowskiemu" i wyznającemu "białą supremację" Białemu Domowi, do nieustannego oburzenia i do nieasymilowania się. Wspomniała 9/11 nie jako zamach terrorystyczny dokonany przez muzułmanów przeciwko Amerykanom, ale jako dzień, który wywołał prześladowania i islamofobię wobec muzułmanów przez Amerykę.

Amerykanie zdenerwowali się, ale tylko dlatego, że zostali zamordowani? Krótko mówiąc: "To wszystko zaczęło się, kiedy mi oddał uderzenie".

Choć Sarsour twierdziła później, że jej użycie słowa "dżihad" znaczyło protest bez przemocy, nie to znaczy to słowo we wszystkich krajach muzułmańskich. Tam znaczy ono tylko jedno: wojnę w służbie islamu. Ponadto jej przemówienie nie brzmiało pokojowo. Wyraźnie brzmiało jak wezwanie do islamskiego powstania przeciwko Białemu Domowi.

Sarsour identyfikuje się jako feministka. Rodzaj feminizmu jaki Sarsour akceptuje to najbardziej ciemiężący system prawny, szczególnie dla kobiet: islamskie prawo religijne, szariat. Feminizm Sarsour rzekomo daje kobietom siłę, ale wypacza logikę w sposób podobny do muzułmańskich kaznodziei, kiedy twierdzą, że bicie żony jest sposobem męża na okazywanie jej szacunku.

Linda Sarsour w niedawnym przemówieniu wezwała do dżihadu przeciwkjo "faszystom" i "białym supremacjonistom" w Białym Domu". to nie było pokojowe wystąpienie, brzmiało raczej jak wezwanie do islamistycznej rewolty. Zdjęcie: Sarsour na Marszu Kobiet w Waszyngtonie 21 stycznia 2017. (Zdjęcie z: Theo Wargo/Getty Images)

Popierający szariat feminizm jest perwersyjnym rodzajem feminizmu, którego los uciemiężonych kobiet muzułmańskich nie mógłby obchodzić mniej. Logika Sarsour w sprawie kobiet nie różni się od logiki Suad Saleh, egipskiej teolożki, która niedawno uzasadniała w telewizji egipskiej doktrynę islamską umyślnego poniżania i gwałcenia pojmanych kobiet. Saleh powiedziała: "Jednym z celów gwałcenia pojmanych kobiet i młodych dziewcząt wroga jest poniżenie i zhańbienie ich i to jest dozwolone w prawie islamskim". Ze strony społeczeństwa egipskiego nie rozległ się nawet cichy pisk protestu.

Tutaj możecie przeczytać wypowiedź australijskiej muzułmanki mówiącej, że bicie żon przez mężów jest "błogosławieństwem Allaha".

Muzułmańskie feministki wydają się uważać, że obrona szariatu i "Allaha" jest ważniejsza niż wszystko inne – włącznie z kobietami. Musdah Mulia, muzułmańska profesor, która także twierdzi, że jest feministką, utrzymuje, że islam jest religią równości. Powiedziała: "o nierówność płci obwiniajcie muzułmanów, nie zaś islam". Muzułmańska antropolożka, Ziba Mir-Mosseini, twierdzi: "Problemem [dla kobiet w islamie] nigdy nie był tekst (sam Koran), ale kontekst". Znaczy to, przypuszczalnie, że problem jest winą wszystkich poza samymi źródłami, tj. islamem, Koranem i szariatem.

Powodem, dla którego islamski feminizm został wypaczony, jest to, że przez stulecia musiał dostosowywać się do islamskiego prawa szariatu, które reguluje całe zachowanie kobiet, mężczyzn i dzieci. Wielu muzułmanów jednak wydaje się trwać w zaprzeczeniu, że głównym celem szariatu jest przedstawianie życia w niewoli szariatu jako życia dobrego i zdrowego. Szariat jest więc pokrętną drogą zmuszania ludzi, by przystosowali się do tyranii.

Na przykład, w Londynie można zobaczyć pobożne muzułmanki w pełnych, czarnych nikabach z plakatami protestującymi przeciwko prawu brytyjskiemu, popierającymi szariat i grożącymi Europie kolejnym Holocaustem i kolejnym 9/11. Tutaj w Ameryce, gniewna matka braci Carnajew, odpowiedzialnych za zamach bombowy na Maratonie Bostońskim, zamiast przepraszać za to, co zrobili jej synowie krajowi, który ich przyjął, ostrzega, że "Ameryka za to zapłaci". To jest gatunek kobiet, jakie telewizja arabska winduje na piedestał. Komunikatem dla kobiet muzułmańskich jest stwierdzenie, że jest to jedyny rodzaj feminizmu, jaki społeczeństwo islamskie będzie tolerować.

"Muzułmański feminizm:" jest zasadniczo kobiecą formą dżihadu: kobiety bronią szariatu, promują dżihad, a także naśladują islamską "policję cnoty i występku" w stosunku do innych kobiet.

W islamie istnieją silne i asertywne kobiety, ale żeby pozostać silnymi i szanowanymi, muszą zdradzić kobiety, które chcą uciec przed tyranią szariatu. Z powodu niesłychanych nacisków życia pod szariatem kobiety muzułmańskie rozwinęły wypaczony rodzaj feminizmu: rodzaj radzenia sobie, podobnie jak "syndrom sztokholmski", gdzie pojmany wierzy, że jeśli będzie miły dla porywaczy, mogą go traktować lepiej. Podobnie jak ofiary porwania próbują pogodzić się z myśleniem swoich porywaczy, żeby przeżyć, kobiety w świecie islamskim nauczyły się bronić szariatu i reputacji islamu jako najwyższego priorytetu. To właśnie Linda Sarsour głosi dzisiaj jako "feminizm".

Jeśli takie feministki muzułmańskie rzeczywiście dbają o los kobiet, to dlaczego nie poświęcają pracy i wysiłku przeciwko gwałtom i uciskowi Jazydek, chrześcijanek i kobiet z innych sekt, które są prześladowane i torturowane przez muzułmańskich mężczyzn nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale także w Europie? Jedynymi kobietami, które przychodzą na ratunek kobietom gwałconym na Bliskim Wschodzie, są kobiety Zachodu – niestety, nie muzułmańskie "feministki".

Większość noszących hidżab muzułmanek powie publiczności zachodniej, że nie są uciskane i są dumne ze swojej "ochrony" pod hidżabem lub nikabem.

Zachód musi wiedzieć, że w świecie muzułmańskim dżihad uważany jest za ważniejszy niż kobiety, szczęście rodzinne i samo życie. Kiedy mówią nam, jak to powiedziała Sarsour, że islam oznacza pokój i sprawiedliwość, tym, czego nam nie mówią, jest, że "pokój" w islamie nastanie dopiero po tym, jak cały świat nawróci się na islam, i że "sprawiedliwość" znaczy prawo szariatu: wszystko, co jest w szariacie, jest "sprawiedliwością"; wszystko, co nie jest w szariacie, nie jest "sprawiedliwością".

Okrucieństwo życia pod szariatem produkuje dwa rodzaje kobiet: agresywne i dumne oraz popychadła. Agresywne muzułmańskie "feministki" często zwracają agresję nie przeciwko okrutnemu systemowi, ale przeciwko słabym kobietom, które są ofiarami szariatu – jest bowiem dużo łatwiej atakować słabych niż mocować się z systemem, który może cię zranić, uwięzić lub zabić; i mają nadzieję na pochwały i nagrody za popieranie systemu, który je maltretuje.

System był od samego początku zaprojektowany do dawania zadowolenia mężczyznom – obiecując im wszystko, jeśli poświęcą swoje życie na ziemi i swoją ziemską żonę i rodzinę dla dżihadu. W takim systemie kobiety, życie, wolność i dążenie do szczęścia musiały być poświęcone:

"Być może, czujecie wstręt do jakiejś rzeczy, choć jest dla was dobra. Być może, kochacie jakąś rzecz, choć jest dla was zła. Allah wie, ale wy nie wiecie!" (Sura 2:216 - Koran)

Tym, czego chce islam, jest dla mężczyzn zabijanie wrogów Allaha, by szerzyć islam, a potem pójść do raju. Dobro kobiet jest więc dla szariatu niewygodą, najłagodniej mówiąc.

Silne kobiety muzułmańskie wiedzą, co powinny robić, jeśli mają zdobyć pewien poziom wpływu i szacunku w społeczeństwie islamskim. Nie wolno im nigdy przeciwstawiać się szariatowi, muszą go przyjąć. Nagrody dla posłusznych kobiet muzułmańskich mogą wyjaśnić, dlaczego większość muzułmanek- profesorów uniwersyteckich, które Arabia Saudyjska wysyła, by nauczały Amerykanów, nigdy nie krytykuje szariatu, ale twierdzi, że jest nieszkodliwy, a wręcz wyzwalający.

Islamski feminizm "w stylu Sarsour" musi być uległy szariatowi na zasadzie "jeśli nie możesz ich pokonać, dołącz do nich". Takie kobiety tolerują przemoc domową i uciskanie innych kobiet, które uważają za "rozwiązłe" lub "złe". Muzułmańskie feministki, indoktrynowane w tym okrutnym systemie prawnym, czerpią dumę z podporządkowywania się szariatowi, potępiając równocześnie rzekomo "złe" kobiety, które nie podporządkowują się. Zdaniem wielu tych muzułmańskich "feministek", jakiekolwiek nieprzyjemności mogą zdarzyć się tym innym kobietom, one same to na siebie ściągnęły przez nieakceptowanie szariatu.

Stulecia poświęcania szczęścia rodzinnego dla dżihadu nauczyły kobiety muzułmańskie, że są ciężarem dla mężczyzn, którzy podobno wolą iść na dżihad. Tak więc "mądre" muzułmanki kształtują siebie i innych, by pasować do priorytetów islamu. Islam nazywa każdą kobietę, która buntuje się "nasziz" ("rebeliantka"), co jest obraźliwym określeniem. Zgodnie z szariatem mąż może zamknąć żonę nasziz w domu na całe życie, wziąć sobie trzy inne żony, i cieszyć się życiem, podczas gdy ona jest zamknięta.

Buntowanie się przeciwko szariatowi jest dla kobiety muzułmańskiej nie do pomyślenia. Dlatego podczas "Wiosny Arabskiej" ani jedna muzułmanka nie niosła transparentu przeciwko uciskowi szariatu podczas demonstracji w Egipcie na placu Tahrir. Jak może zdrowy i normalny ruch feministyczny rozwinąć się przy islamskim systemie prawnym, który pozwala na chłostanie, kamienowanie i dekapitację kobiet?

Dlatego dżihadystyczny rodzaj feminizmu Lindy Sarsour nie jest bohaterskim rodzajem feminizmu, ale jedynym feminizmem, jaki może uprawiać muzułmańska kobieta, który daje jej pewien szacunek, akceptację, a nawet lepsze traktowanie niż innych kobiet. W islamie jest to jedyny rodzaj feminizmu, jaki ma prawo powstać.

Ten oparty na ucisku pogląd na kobiety wpełza teraz do zachodniej kultury feministycznej. Niedawno "USA Today" wysławiała hidżab jako symbol feminizmu.

Ważne jest, by ten rodzaj "dumnego z poddaństwa" feminizmu, jaki ludzie typu Lindy Sarsour próbują "sprzedać", nie został "kupiony" przez mających może dobre intencje, ale niedostatecznie poinformowanych ludzi na Zachodzie.

Najnowsze artykuły autorstwa
otrzymuj najnowsze wiadomości e-mailem: zapisz się na darmową listę mailingową gatestone institute.

pl