W zawierusze rewolucji i upadku imperiów historia czasem zdaje się wyciągać pomocną dłoń: w tym przypadku oferując szansę zakończenia przynajmniej jednego ruchu ekspansjonistycznego, który zagrażał Zachodowi. Możliwe zniszczenie reżimu mułłów w Iranie nie stanowiłoby jedynie zwycięstwa geopolitycznego; oznaczałoby początek epoki, w której idea, że wszystkie społeczeństwa ludzkie muszą być rządzone przez prawo Allaha, a nie przez ludzi, mogłaby wreszcie zostać odesłana tam, skąd przyszła.
Przez 47 lat reżim mułłów nie tylko uciskał własny naród; służył także jako centrum znacznej części terroryzmu, który splamił krwią świat. Od zamachu bombowego na ambasadę USA w Bejrucie w 1983 roku po finansowanie Hezbollahu, Hamasu i Al-Kaidy — Teheran eksportował swoją "Rewolucję" na Bliski Wschód, do Afryki Subsaharyjskiej i Ameryki Łacińskiej. Upadek ajatollahów stworzyłby bezprecedensową okazję.
Celem byłoby ogłoszenie i egzekwowanie alternatywnego zestawu praw na Zachodzie i w Wolnym Świecie, które podtrzymywałyby wartości wolności jednostki i równości wobec prawa, a które byłyby nie do pogodzenia z zestawem praw teokratycznych domagających się supremacji.
Ekspansjonistyczna ideologia islamska z VII wieku otwarcie wzywa do dżihadu (świętej wojny), który obejmuje eksterminację Żydów, chrześcijan i wszystkich innych tak zwanych "niewiernych".
"Zaprawdę, Allah odkupił od wiernych ich życie i ich majątki w zamian za Raj. Walczą na drodze Allaha, zabijają i są zabijani. Jest to prawdziwa obietnica, wiążąca dla Niego w Torze, Ewangelii i Koranie. A czyja obietnica jest bardziej prawdziwa niż obietnica Allaha? Radujcie się więc z wymiany, której dokonaliście z Nim. To jest prawdziwie najwyższe zwycięstwo."
— Koran 9:111, Al-Baqarah.
Hadisy — przypisywane wypowiedzi i czyny Mahometa, niektóre spisane ponad 200 lat po jego śmierci — (z Sahih al-Buchari i Sahih Muslim) opisują apokaliptyczną bitwę:
"Wysłannik Allaha powiedział: 'Wy (tj. muzułmanie) będziecie walczyć z Żydami, aż niektórzy z nich ukryją się za kamieniami. Kamienie (wydadzą ich), mówiąc: O Abdullah (tj. sługo Allaha)! Za mną ukrywa się Żyd; zabij go.'"
— Sahih al-Buchari (Księga 56, Hadis 139).
Uczeni głównego nurtu często interpretują tę zapowiedź jako eschatologiczną (dotyczącą końca czasów), a nie jako aktualne polecenie. Jednak islamiści (Hamas, kaznodzieje w meczetach, propaganda dżihadystyczna) przywołują ją jako motywację dla współczesnej przemocy lub ludobójstwa. Statut założycielski Hamasu cytuje powyższy hadis niemal dosłownie na końcu artykułu 7, przedstawiając go jako obietnicę Allaha i Mahometa oraz wykorzystując go do religijnego uzasadnienia zabijania wszystkich Żydów:
"Dzień Sądu nie nadejdzie, dopóki muzułmanie nie będą walczyć z Żydami (zabijając Żydów), a Żyd nie ukryje się za kamieniami i drzewami."
Hadis ten był przywoływany w kazaniach imamów w Kopenhadze, w meczetach w USA oraz przez takie grupy jak Hamas, Bractwo Muzułmańskie i ISIS w celu uzasadniania ataków. Jusuf al-Karadawi (1926–2022), "wieloletni przywódca Bractwa Muzułmańskiego", omawiał ten hadis w swojej książce Fatwa on Palestine. Qaradawi opisuje hadis jako "jeden z cudów naszego Proroka" i przedstawia tę bitwę jako nieuchronną konfrontację religijną między wszystkimi muzułmanami a wszystkimi Żydami — nie jedynie spór polityczny czy terytorialny — warunek Dnia Sądu. Rzecznik ISIS Abu Hudhayfah al-Ansari wezwał do totalnej wojny przeciwko Żydom aż do "bitwy kamieni i drzew", przedstawiając ją jako nieuniknioną:
"Zróżnicujcie ataki: detonujcie ładunki wybuchowe, palcie ich granatami i środkami zapalającymi, strzelajcie do nich, podcinajcie im gardła ostrymi nożami i rozjeżdżajcie ich pojazdami. Człowiek szczery nie będzie pozbawiony środków, by przelać krew z serc Żydów, chrześcijan i ich sojuszników, a tym samym ulżyć cierpieniu w sercach wiernych."
Polityczny islam jest głęboko uwięziony w wyobrażonym średniowieczu, w którym rozum ustępuje dogmatowi, a kobiety ulegają batowi.
Od fatw ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego z 1979 roku, które "uznają Kurdów za niewiernych", po publiczne egzekucje w 2025 roku za "wrogość wobec Boga" lub "szerzenie zepsucia na ziemi" — Iran ucieleśnia ten ekstremizm. Po islamskiej rewolucji w Iranie w 1979 roku Chomeini wydał szereg fatw i dyrektyw, które legitymizowały brutalne, często śmiertelne działania wobec przeciwników, konsolidując władzę Islamskiej Republiki poprzez systematyczne rozlewy krwi. Dekrety te były wymierzone w określone grupy polityczne, mniejszości etniczne oraz jednostki uznane za "szerzące zepsucie na ziemi" lub "wrogów Allaha":
"Zapłatą dla tych, którzy walczą przeciwko Allahowi i Jego Posłańcowi oraz szerzą zepsucie na ziemi, jest śmierć, ukrzyżowanie, obcięcie rąk i nóg naprzemianległych lub wygnanie z kraju."
— Koran, Al-Ma'idah 5:33
Zniknięcie reżimu Iranu stworzyłoby próżnię, którą mogłyby wypełnić mniej brutalne wartości — zamiast tych samych lub gorszych.
Moja krytyka jest skierowana wyłącznie przeciwko jednostkom, które nie dążą do harmonijnego współistnienia z innymi, którzy mogą nie podzielać ich stylu życia lub przekonań. Oczywiście nie wszyscy muzułmanie są ekstremistami. Wielu mogłoby nawet chcieć opuścić islam — gdyby nie to, że byłoby to uznane przez ich współwyznawców za apostazję, karaną śmiercią. Jak przyznał Qaradawi w egipskiej telewizji w 2013 roku: "Gdyby zniesiono karę za apostazję [śmierć], islam nie istniałby dziś".
Choć Biblia również zawiera fragmenty pełne przemocy, takie jak eschatologiczna Księga Apokalipsy, są one głównie opisami wydarzeń: tego, co miało miejsce lub co nastąpi. Islam ma charakter nakazowy: mówi, co należy robić:
"A gdy miną święte miesiące, zabijajcie bałwochwalców, gdziekolwiek ich znajdziecie, chwytajcie ich, oblegajcie i czyhajcie na nich na każdym miejscu zasadzki."
— Koran, At-Tawbah, 9:5 (tłumaczenie Sahih International)"Zabijajcie ich, gdziekolwiek ich napotkacie, i wypędzajcie ich z miejsc, z których oni was wypędzili. Prześladowanie jest bowiem gorsze niż zabijanie. Nie walczcie z nimi przy Świętym Meczecie, chyba że oni was tam zaatakują. Jeśli to uczynią, walczcie z nimi — taka jest zapłata niewiernych."
— Koran, Al-Baqarah, 2:191 (tłumaczenie dr Mustafy Khattaba)"Rzucę strach w serca tych, którzy nie uwierzyli, więc uderzajcie ich po karkach i uderzajcie w każdy ich palec."
— Koran, Al-Anfal, 8:12 (tłumaczenie Sahih International)
Mimo że Nowy Testament mógł w pewnym stopniu złagodzić przemoc, przemoc i tak wielokrotnie brała górę nad przesłaniem miłości — w imię zachowania chrześcijaństwa. Historycznie występowały pewne niefortunne okresy, takie jak krucjaty, inkwizycja czy procesy czarownic. Przemoc rasowa i religijna zaczęła wyraźnie słabnąć dopiero wraz z reformacją, Oświeceniem i — miejmy nadzieję — epoką rozumu, co stopniowo umożliwiło Zachodowi harmonizację z nowoczesnością.
Nasza krytyka musi być skierowana wyłącznie przeciwko jednostkom, które nie dążą do harmonijnego i produktywnego życia.
Jak zauważył Recep Tayyip Erdoğan w programie Arena telewizji Kanal D 21 sierpnia 2007 roku, cytowany przez "Milliyet": "Nie ma umiarkowanego islamu. Islam jest islamem".
Powiedziano, że znaczna część islamu wydaje się być ruchem politycznym wykorzystującym religię jako mnożnik siły.
Problem na Zachodzie i w Wolnym Świecie polega na tym, że wiele zasad islamu stoi w bezpośredniej sprzeczności z samą ideą demokracji. Gdy prawo łączy się ze słowami uznawanymi za boskie — bezpośrednie słowo Boga — pozostaje niewiele miejsca na kompromis czy debatę. Podobnie jest z Dziesięcioma Przykazaniami. Nie można powiedzieć: "Bóg z pewnością nie miał na myśli tego nonsensu o 'Nie zabijaj' czy 'Nie cudzołóż'." Biblia składa się jednak w większości z opowieści.
Z kolei cały Koran przez wielu uważany jest za słowo Boga — jak Dziesięć Przykazań na sterydach. Pozostaje więc jedynie podporządkowanie: czyli dosłowne tłumaczenie arabskiego słowa "islam". Od tekstów założycielskich Bractwa Muzułmańskiego, takich jak pisma Sajida Kutba z lat 60., które uzasadniają dżihad przeciwko "niewierzącym" reżimom, po statut Hamasu z 1988 roku, wzywający w artykule 7 do ludobójstwa Żydów — polityczna agenda islamu wydaje się niestety niekompatybilna z jakimkolwiek społeczeństwem otwartym.
Współczesne społeczeństwa muzułmańskie, argumentował Kutb, popadły z powrotem w stan dżahilijji (przedislamskiej ignorancji), ponieważ nie stosowały prawa szariatu i zastąpiły suwerenność boską suwerennością ludzką.
Nadszedł więc czas na debatę, jak zapobiec temu, by te wartości — importowane przez wielu nowych przybyszów i zyskujące polityczne znaczenie wraz ze wzrostem liczby wyborców je podzielających — nie zdominowały wartości Zachodu. Podżeganie do terroryzmu lub morderstwa nigdy nie było kwestią wolności słowa. Czy w Europie powinien istnieć zakaz — porównywalny z zakazem nazizmu w niemieckiej demokracji? Czy byłaby to nietolerancja, czy raczej odmowa tolerowania nietolerancji?
W sprawie Brandenburg v. Ohio (1969) Sąd Najwyższy USA orzekł, że wypowiedzi, które celowo podżegają do natychmiastowego lub nieuchronnego bezprawnego działania i z dużym prawdopodobieństwem faktycznie takie działanie wywołają, nie mieszczą się w zakresie "wolności słowa". Należy pamiętać, że nawet gdyby sąd uznał, iż hasła "Zabij Żydów" i "Zabij niewiernych" należą do tej kategorii, zmarły arabski przywódca Jaser Arafat powiedziałby po prostu: "Wiecie, co macie robić".
Debata na temat kryminalizacji politycznego islamu na Zachodzie jest systematycznie podważana przez argument złożoności. Mieszanie religii z polityką w niektórych kręgach bywa uznawane za "zbyt skomplikowane", by w ogóle o tym dyskutować. Wydaje się to zasłoną dymną. Doktryna wzywająca do masakry niemuzułmanów i ostatecznej eliminacji każdego głosu sprzeciwu wobec czegokolwiek islamskiego powinna z definicji być uznana za niepożądaną.
Parafrazując ujęcie sytuacji przez pisarza i dziennikarza Douglasa Murraya w jednym z jego licznych brytyjskich wywiadów: gdyby grupa z Walii pojechała do Somalii i powiedziała: "Chcemy, żeby Somalia była taka jak Walia" — jak, waszym zdaniem, zareagowaliby Somalijczycy?
Ludzie w Wolnym Świecie, w tym muzułmanie — często sami będący celem nacisków ekstremistów — zasługują na społeczeństwo, w którym wiara pozostaje dla każdego prywatną sprawą osobistego wyboru, wolną od przymusu i gróźb śmierci.
Drieu Godefridi jest prawnikiem (Uniwersytet Saint-Louis, Uniwersytet w Lowanium), filozofem (Uniwersytet Saint-Louis, Uniwersytet w Lowanium) oraz doktorem teorii prawa (Paris IV-Sorbonne). Jest przedsiębiorcą, dyrektorem generalnym europejskiej grupy edukacji prywatnej oraz dyrektorem PAN Medias Group. Jest autorem książki The Green Reich (2020).
