Według początkowej narracji ideologii chomeinistów, "doskonałe państwo", do którego powinni dążyć muzułmanie, istniało w krótkim okresie Kalifatu za rządów Alego Ibn Abi-Taliba, kiedy sprawował on władzę wśród rewolt i wojny domowej. Teraz jednak wydaje się, że chomeiniści znaleźli inny "idealny model" i to poza światem islamu.

Tym modelem jest Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna, lepiej znana jako Korea Północna, którą chomeiniści przedstawiają jako żywe wcielenie heroicznego oporu przeciwko amerykańskiemu "Wielkiemu Szatanowi". Gazeta "Kayhan", o której sądzi się, że odzwierciedla poglądy "Najwyższego Prawoznawcy", ajatollaha Alego Chameneiego, publikowała ostatnio artykuły redakcyjne wychwalające "odważny sprzeciw wobec Arogancji" przez testy pocisków dalekiego zasięgu wobec "tchórzliwych gróźb" Stanów Zjednoczonych. W jednym z artykułów z zeszłego miesiąca ta gazeta zapraszała tych, którzy namawiają do dialogu z USA, by uczyli się od Korei Północnej "sukcesu w upokarzaniu Wielkiego Szatana".

Artykuł wywołał krytyczne odpowiedzi skrzydła "reformistycznego" kliki rządzącej, z nieoficjalnym rzecznikiem prezydenta Hassana Rouhaniego wyrażającym żal, że prosi się Iran o zniżenie się do poziomu "pariasa w odległym zakątku Azji".

Niemniej w zeszłym miesiącu nominalny "prezydent" Korei Północnej, Kim Yong Nam (oficjalny tytuł: Przewodniczący Zgromadzenia Ludowego), został potraktowany z wszelkimi honorami, kiedy przybył z 10-dniową wizytą do Teheranu na czele 30-osobowej delegacji wojskowych i polityków. Uzyskał rzadko przyznawaną, dwugodzinną audiencję u Chameneiego. Podczas pobytu otworzył nową ambasadę, która ma rozszerzony oddział współpracy wojskowej.

Stara ambasada Korei Północnej w Teheranie, Iran, 2011 r. (Zdjęcie: Kransky/Wikimedia Commons)

Na pierwszy rzut oka "republika" chomeinistów i reżim Kimów w Pjongjang wydają się mieć bardzo niewiele wspólnego.

Chomeiniści opierają swoją legitymację na imieniu Ukrytego Imama, który, jak się wierzy, przygotowuje swój powrót w jakimś nieznanym momencie. Kimiści, z drugiej strony, opierają swoją legitymację na "heroicznych zwycięstwach" Kim Il Sunga, proto-komunistycznego przywódcy, który z pomocą Związku Radzieckiego i komunistycznych Chin wykroił sobie lenno z Półwyspu Koreańskiego. Także na pierwszy rzut oka mogłoby się zdawać, że jedyną rzeczą, jaką te dwa reżimy podzielają, jest prymitywna wersja antyamerykanizmu, która dotyka wielu innych, również na Zachodzie, choć w łagodniejszej postaci.

Kimiści, którzy traktują religię jako "bełkotliwe brednie" powinni być widziani przez chomeneistów, którzy pretendują do bycia wyłącznymi kustoszami "Jedynej Prawdziwej Religii", jako przeciwnicy, jeśli nie po prostu wrogowie. A jednak, taka jest ich wzajemna atrakcyjność, że drobna sprawa religii wydaje się nie mieć żadnego wpływu na ich wzajemną miłość. Kimiści pozwolili nawet chomeinistom na postawienie meczetu w Pjongjangu, pod warunkiem, że nie będą próbowali nawracać Koreańczyków.

Wiosną 1979 r. Kim Il Sung, założyciel dynastii i dziadek obecnego Najwyższego Przywódcy, Kim Jong-una, był wśród pierwszych, którzy gratulowali Chomeiniemu przechwycenia władzy przez mułłów.

Kilka tygodni później Chomeini, który przebywał w Kom, złamał swoją regułę nierozmawiania z cudzoziemskimi wysłannikami i przyjął północnokoreańskiego ambasadora Chabeong Uka na długą rozmowę, podczas której podyktował list o przyjaźni do Kim Il Sunga, gdzie zachęcał "masy Korei" do wygnania Amerykanów z półwyspu.

Kiedy Saddam Husajn najechał na Iran we wrześniu 1980 r., Kim Il Sung był pierwszy z ofertą pomocy Republice Islamskiej, dostarczając swoją wersję radzieckich pocisków SCUD. W styczniu 1981 r., na zaproszenie Iranu, Korea Północna wysłała do Teheranu wojskową misję doradczą, by pomóc nowoutworzonemu Korpusowi Strażników Rewolucji Islamskiej w rozwinięciu taktyk i strategii w wojnie przeciwko Irakowi.

Jedną z taktyk, szybko przyjętą przez Irańczyków, było posyłanie mas nastolatków, by oczyściły irańskie pola minowe kosztem tysięcy zabitych, którą to taktykę Kim Il Sung stworzył w wojnie koreańskiej przeciwko Amerykanom.

Korea Północna jest jednym z dwóch tylko państw, które podpisały z Iranem rodzaj paktu militarnego, włącznie z rozmowami połączonych sztabów. (Drugim jest Syria, która podpisała taki pakt w 2007 r.)

Człowiekiem wyznaczonym przez Iran do kontaktów z misją wojskową Korei Północnej był Chamenei, wówczas średniej rangi mułła, działający jako wiceminister obrony. Nowi przyjaciele rozpoczęli "kooperację wojskową" w 1982 r. ze szczególnym naciskiem na pomoc Iranowi w rozwinięciu pocisków dalekiego zasięgu.

Poznawszy Koreańczyków północnych, Chamenei nabrał wielkiego podziwu dla ich "dyscypliny i gotowości poświęceń dla ich walki". Dopiero jednak sześć lat później, już jako prezydent Republiki Islamskiej, mógł wyrazić swój podziw bezpośrednio podczas wizyty państwowej w Pjongjangu.

Według ludzi, którzy towarzyszyli Chameneiemu podczas tej wizyty, przyszły "Najwyższy Przewodnik" widział Koreę Północną jako "idealne państwo", któremu brakowało jedynie wiary religijnej.

"Chameneiemu imponowało, że wszystko (w Korei Północnej) działało jak w zegarku" – mówi Hassan Nami, członek irańskiej delegacji. – Fakt, że w Korei Północnej jednostka roztapiała się w kolektywie symbolizowanym przez Najwyższego Przywódcę, do głębi poruszył Chameneim".

Wizyta Chameneiego w Korei Północnej w maju 1989 r. po raz pierwszy dała mu poczucie, że jest wschodzącym przywódcą wschodzącego, nowego mocarstwa na scenie światowej. Koreańczycy północni ogłosili wolny dzień dla szkół i fabryk, by zmobilizować miliony ludzi oczekujących wzdłuż ulic, by przywitać Chameneiego. Okazując rzadki gest, Kim Il Sung sam przybył na lotnisko, by powitać gościa. Despota Korei Północnej przewodniczył następnie specjalnej sesji Zgromadzenia Ludowego, by wysłuchać przemówienia Chameneiego, które zawierało niezbyt zawoalowane zaproszenie Koreańczyków do powrotu do wiary religijnej.

W końcu jednak Korea Północna nie przyjęła niczego z chomeinizmu, podczas gdy Chamenei przyjął wiele z ideologii Kim Il Sunga.

Hasło rozpoznawcze Kima, "juche" (samodzielność) stało się "eqtesad muqawemati" (gospodarką oporu) Chameneiego. Chamenei przyjął także stawkę Kima na broń rakietową, jako podstawę doktryny obronnej, co było spowodowane faktem, że Korea Północna nie miała dostępu do nowoczesnych samolotów bojowych. Odrodzenie programu nuklearnego Szacha, zlikwidowanego przez Chomeiniego, ale wskrzeszonego za Chameneiego, także było zainspirowane przez Kima, który wierzył, że słabsze narody wzmacniają swoją pozycję przez posiadanie "broni ostatecznej".

Także w polityce odrzucenia przez Chameneiego kompromisu z krajowymi i zagranicznymi przeciwnikami, Kim był jego nauczycielem.

Kim głosi "absolutną niezależność", co znaczy całkowite lekceważenie prawa międzynarodowego, coś, z czego Chamenei uczynił artykuł wiary dla Islamskiej Republiki Iranu.

Przeglądając listę politycznych zasad Chameneiego, włącznie z jego oparciem się na sile militarnej, łatwo zobaczyć, że w wielu wypadkach prawdziwym nauczycielem był Kim Il Sung, a nie Chomenei.

Tematy pokrewne:  Iran, Korea Północna
Najnowsze artykuły autorstwa
otrzymuj najnowsze wiadomości e-mailem: zapisz się na darmową listę mailingową gatestone institute.

pl