Z powodu korupcji i radykalizacji rząd Hiszpanii wydaje się tracić kontrolę.
W 1936 roku Hiszpania pogrążyła się w wojnie domowej. Dumny naród zapadł się w wir przemocy, ognia i zniszczenia. Hiszpańska wojna domowa, która przeciwstawiła zdominowaną przez komunistów republikańską lewicę autorytarnej nacjonalistycznej prawicy, pochłonęła około pół miliona istnień ludzkich. Księży ciągano po ulicach, bito i okaleczano — odcinano im uszy, nosy, a nawet genitalia — po czym rozstrzeliwano lub podcinano gardła. Zakonnice gwałcono przed egzekucją, co udokumentowano w kilku regionach kraju. Kościoły podpalano wraz z duchownymi znajdującymi się w środku. W wielu miejscowościach milicjanci zmuszali księży do picia oleju silnikowego lub benzyny, po czym palili ich żywcem. Prawica, nie chcąc pozostać w tyle, była równie bestialska.
Niemal sto lat później, gdy można by mieć nadzieję, że rany te wreszcie się zagoiły, polityczne i kulturowe linie podziału znów się otwierają. Polaryzacja osiągnęła poziom rzadko widziany od czasu hiszpańskiej transformacji demokratycznej.
1. Pierwotna trauma hiszpańskiej lewicy
Hiszpańska wojna domowa w pamięci zbiorowej Hiszpanii pozostaje otwartą raną. Dla znacznej części hiszpańskiej "lewicy" — opowiadającej się za prawami pracowniczymi, krótszym tygodniem pracy, prawami kobiet i osób transpłciowych, redukcją emisji dwutlenku węgla — dominującą narracją pozostaje wizja zdradzonej rewolucji, zawłaszczonej przez faszyzm, wciąż niedokończonej i nigdy nie naprawionej. Ten historyczny resentyment przekazywany jest z pokolenia na pokolenie niczym akt wiary. Dziś, pod rządami premiera Pedra Sáncheza i jego koalicji, sprawującej władzę przy wsparciu skrajnej lewicy, resentyment ten powraca w formie rewizjonizmu historycznego.
Czy nieustanne przywoływanie upiorów przeszłości — posunięte aż do ekshumacji szczątków Francisco Franco, w bezpośrednim nawiązaniu do praktyk z czasów wojny domowej, gdy komuniści z zapałem bezczeszczili groby swoich rzekomych "wrogów klasowych" — nie grozi odrodzeniem nienawiści i przemocy minionych czasów?
2. Lewica bez kompasu: ideologiczne sieroctwo
Hiszpańska lewica radykalizuje się właśnie dlatego, że wyczerpały się jej idee. Marksizm, przez długi czas doktrynalny kręgosłup światowej lewicy, utracił wszelką wiarygodność wraz z implozją ZSRR, pośród odoru kapusty i trupów. Hiszpania nie jest wyjątkiem. Pozbawiona tego ideologicznego fundamentu, hiszpańska lewica znalazła się bez kompasu.
Przed wyborami w lipcu 2023 r. Sánchez obiecywał ambitny program postępowy: masową budowę mieszkań publicznych, skrócenie tygodnia pracy do 37,5 godziny, znaczne podwyżki płacy minimalnej, skrócenie kolejek do świadczeń zdrowotnych poprzez wprowadzenie wiążących maksymalnych terminów oczekiwania, bezpłatny transport publiczny dla młodzieży oraz rozszerzenie publicznej edukacji. Kluczowe jest to, że realizacja tych sztandarowych obietnic pozostaje do dziś znikoma: praktycznie nie wybudowano nowych mieszkań publicznych, ceny szybują w górę, projekt skrócenia tygodnia pracy upadł w parlamencie, realne płace zostały nadwyrężone przez inflację, a chroniczne kolejki w służbie zdrowia pozostają bez zmian.
Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE) Sáncheza, niegdyś zakorzeniona w umiarkowanej, reformatorskiej socjaldemokracji, stopniowo przeszła na strategię czystego politycznego przetrwania. Aby utrzymać się przy władzy, najpierw sprzymierzyła się z Podemos, a następnie z Sumar — dwiema skrajnie lewicowymi partiami, skoncentrowanymi na poparciu dla Palestyńczyków, sprzeciwie wobec NATO i pobłażliwości wobec Rosji — a także z ruchami separatystycznymi. W ten sposób PSOE rozmyła swoją pierwotną, umiarkowaną wizję reformatorską poprzez jawny oportunizm, poświęcając spójność doktrynalną na rzecz wątpliwych sojuszy.
3. Worek niespójnych dogmatów
Pozbawiona marksizmu, hiszpańska lewica znalazła schronienie w rozproszonym, ideologicznym zbiorze: radykalnym ekologizmie, pobłażliwej uległości wobec islamu politycznego, demontażu granic, bezwarunkowym poparciu dla Palestyńczyków przeciwko Izraelowi – wszystko to spiętrzone w nieprawdopodobną i niespójną magmę. Dochodzą do tego powracające nuty antysemityzmu w lewicowym dyskursie — można tu przywołać zwłaszcza Yolаndę Díaz, sprawiającą wrażenie osoby w stanie klinicznej histerii, której twarz wyraźnie wykrzywia się w chwili, gdy wymawia słowo "izraelski".
Radykalizując się w każdej kwestii, lewica podsyca gniew prawicy, klasy średniej oraz rosnącej części społeczeństwa, która czuje się marginalizowana, pogardzana i wyobcowana we własnym kraju.
4. Reżim przesiąknięty korupcją?
Rząd Sáncheza ma jeszcze jeden powód, by sprzymierzać się z dżihadystami: skandale korupcyjne, które objęły nawet najbliższą rodzinę premiera.
Najpierw skandal Koldo-Ábalos dotyczący nieprawidłowych kontraktów publicznych, nielegalnych prowizji i łapówek związanych z umowami na roboty publiczne, o łącznej wartości kilkuset milionów euro. Kilka osób jest szczególnie uwikłanych. Były minister transportu José Luis Ábalos, bliski sojusznik Sáncheza, przebywa w areszcie tymczasowym pod zarzutami udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, korupcji, sprzeniewierzenia środków oraz płatnej protekcji.
Koldo García, były doradca Ábalosa, jest centralną postacią tego procederu. On również przebywa w areszcie tymczasowym i jest objęty postępowaniem karnym. Santos Cerdán, były sekretarz organizacyjny PSOE i następca Ábalosa, jest objęty śledztwem i został zatrzymany w związku z korupcją przy kontraktach na roboty publiczne. Guardia Civil bada 22 kontrakty o wartości 355 mln euro, które rzekomo manipulowano poprzez faworyzowanie wybranych podmiotów.
Do tego dochodzą sprawy dotyczące samej rodziny Sáncheza. Begoña Gómez, jego żona, została formalnie oskarżona o płatną protekcję, korupcję w biznesie, sprzeniewierzenie środków publicznych, przywłaszczenie oraz nielegalne wykonywanie zawodu regulowanego — w sprawie wszczętej w kwietniu 2024 r. W sierpniu 2025 r. śledztwo rozszerzono na jej doradczynię Cristinę Álvarez.
Śledztwo w sprawie Gómez zostało przedłużone co najmniej do kwietnia 2026 r. i nadal prowadzone są czynności, w tym w lutym 2026 r. wystąpiono do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych o rejestry podróży Gómez i Álvarez od 2018 r. (obejmujące takie kierunki jak Dominikana, Kongo, Gwinea i Rosja), dostęp do e-maili oraz raporty Guardia Civil.
David Sánchez, brat premiera, również jest objęty postępowaniem karnym — za płatną protekcję i nadużycia w związku z jego zatrudnieniem w Radzie Prowincji Badajoz. "Premier stoi w tym roku w obliczu wielu wyzwań prawnych, które mogą doprowadzić do upadku jego rodziny, jego partii i jego rządu" — podsumowuje hiszpański dziennik "El Mundo".
5. Ideologiczna junta radykalizująca się, by przetrwać
Szczyt radykalizacji hiszpańskiej lewicy osiągnięto w styczniu 2026 r., gdy dekretem zalegalizowano od 500 tysięcy do miliona nielegalnych imigrantów. Choć przedstawiano to jako działanie humanitarne i gospodarcze, ta lekkomyślna decyzja wywołała powszechne oburzenie wśród Hiszpanów. Partia Vox określiła to jako potężny "czynnik przyciągający", który nieuchronnie sprowadzi miliony kolejnych nielegalnych imigrantów. Usługi publiczne, już teraz poważnie przeciążone, znajdują się na skraju załamania. Rozległe obszary terytorium Hiszpanii dodatkowo dryfują w stronę islamskiego środowiska kulturowego.
Zmierzając ku punktowi bez powrotu?
Sygnały ostrzegawcze się mnożą. Straumatyzowana swoją historią, osaczona przez wymiar sprawiedliwości i pozbawiona ideologicznych punktów odniesienia, hiszpańska lewica wydaje się zamykać w radykalnych dogmatach i przyjmować coraz bardziej dzielącą społeczeństwo politykę jedynie po to, by utrzymać się przy władzy.
