
Ponad cztery miesiące po wejściu w życie zawieszenia broni w Strefie Gazy Hamas wciąż nie złożył broni, mimo wielokrotnych ostrzeżeń ze strony prezydenta USA Donalda J. Trumpa. W rzeczywistości Hamas nie tylko nadal rządzi dużymi obszarami Strefy Gazy, które pozostają pod jego kontrolą, ale wydaje się także intensywnie pracować nad ponownym uzbrojeniem się, przegrupowaniem i odzyskaniem kontroli nad obszarami Strefy Gazy, z których wycofały się Siły Obronne Izraela.
Według izraelskich źródeł bezpieczeństwa:
"Hamas niedawno wzmocnił swoją kontrolę nad Strefą Gazy, kradnąc pomoc humanitarną i sprzedając ją lokalnym mieszkańcom, rekrutując młodych mężczyzn w meczetach, pobierając podatki oraz porywając i torturując każdego, kto ośmieli się wystąpić przeciwko tej organizacji terrorystycznej".
Tajny dokument, do którego dotarł izraelski Kanał 11 Kan News, ujawnia, w jaki sposób Hamas planuje kontrolować i zarządzać Strefą Gazy pod nosem nowo powołanego palestyńskiego komitetu technokratycznego:
"Poufny dokument wewnętrzny, wysłany przez kierownictwo Hamasu do urzędników cywilnej administracji organizacji w Strefie Gazy przed przybyciem rządu technokratycznego, ujawnia, w jaki sposób Hamas planuje nadal kontrolować zarządzanie Strefą nawet po objęciu urzędu przez nowy rząd".
"Dokument, do którego dotarł Kan News, zawiera szczegółowe instrukcje dla urzędników administracyjnych Hamasu dotyczące ich codziennego postępowania wobec rządu technokratycznego.
"Zgodnie z dokumentem wszyscy urzędnicy mają kontynuować swoją dotychczasową rutynę pracy tak, jakby nic się nie zmieniło — co w praktyce pozwoli zachować istniejące mechanizmy kontroli.
"Dokument stanowi ponadto, że urzędnikom surowo zabrania się atakowania członków rządu technokratycznego lub jego szefa w mediach społecznościowych, aby uniknąć jawnych napięć czy publicznej konfrontacji.
"Jednocześnie urzędnicy otrzymują jednoznaczną dyrektywę, by nie nawiązywać żadnych osobistych kontaktów z członkami rządu ani nie przekazywać żadnych informacji czy danych wywiadowczych — z wyjątkiem przekazywania ich za pośrednictwem "właściwego organu", którym w praktyce jest sam Hamas.
W ten sposób dokument nakreśla operacyjne ramy, w których rząd technokratyczny sprawia wrażenie funkcjonującego, podczas gdy faktyczne zarządzanie systemami, przepływ informacji oraz kontrola nad administracją cywilną pozostają w rękach Hamasu".
Dokument pokazuje, że Hamas zamierza zachować swoją rolę jako główny aktor w Strefie Gazy, ignorując nową "Radę Pokoju" Trumpa oraz palestyński komitet technokratyczny. Hamas chce, aby Rada Pokoju Trumpa i komitet technokratyczny skupili się na odbudowie, projektach gospodarczych i wypłacaniu pensji palestyńskim urzędnikom, podczas gdy on sam, poprzez rząd cieni, będzie nadal faktycznie rządził Strefą Gazy, produkował i gromadził broń oraz przygotowywał się do nowego ataku na Izrael, podobnego do inwazji z 7 października 2023 roku na południowe społeczności Izraela.
Komentując dokument Hamasu przedstawiający plan utrzymania kontroli nad Strefą Gazy, palestyński analityk polityczny Ahmed Fouad Alkhatib napisał:
"Policja Hamasu w Gazie działa na pełnych obrotach, by pokazać, że to ona jako jedyna kontroluje Strefę i nie może zostać zastąpiona, produkując profesjonalne materiały propagandowe i nagrania dowodzące jej ciągłej obecności. Co najmniej połowa jej funkcjonariuszy to obecni terroryści, którzy brali udział w działaniach Brygad al-Kassam i próbują dziś przedstawiać się jako zwykli urzędnicy cywilni. Nowy komitet technokratyczny, odpowiedzialny za wdrażanie planu prezydenta Trumpa, nigdy nie powinien dopuścić, by ci funkcjonariusze stali się częścią nowej architektury bezpieczeństwa w Strefie Gazy. Administracja USA nie może pozwolić tym terrorystom na odrodzenie się i utrwalenie kontroli Hamasu nad Gazą".
Dodał:
"Hamas w Gazie nigdzie się nie wybiera; jest o 100 kroków przed USA, Izraelem, Arabami i społecznością międzynarodową, gotowy rzucić się na nowo powołany komitet technokratyczny".
W ramach planu utrzymania kontroli nad bezpieczeństwem w Strefie Gazy Hamas stara się włączyć swoich 10 tysięcy policjantów do nowej, wspieranej przez USA administracji palestyńskiej — poinformowały źródła palestyńskie agencję Reuters.
"W liście do pracowników, do którego dotarł Reuters, rząd Gazy kontrolowany przez Hamas wezwał ponad 40 tysięcy urzędników cywilnych i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa do współpracy z komitetem technokratycznym, zapewniając jednocześnie, że pracuje nad ich włączeniem do nowego rządu... Uważa się, że ugrupowanie nadal posiada rakiety, których liczbę kilku dyplomatów szacuje na setki".
Jeśli to prawda, oznacza to, że Hamas próbuje wykorzystać 20-punktowy plan Trumpa dotyczący zakończenia wojny w Gazie, aby się przeformatować i odbudować swoje struktury. Nie może być pokoju, bezpieczeństwa ani stabilności w Strefie Gazy, jeśli ci sami terroryści, którzy 7 października zamordowali, torturowali i okaleczyli tysiące Izraelczyków oraz cudzoziemców, otrzymają nowe mundury, zostaną ponownie uzbrojeni i pozwoli im się służyć jako siła paramilitarna. Nie może też być pokoju, bezpieczeństwa ani stabilności w Strefie Gazy tak długo, jak Hamas będzie mógł funkcjonować jako rząd cieni na tym terytorium. Rozmowy o pozwoleniu Hamasowi na "zamrożenie" lub "zmagazynowanie" broni są błędne i nie spełniają wymogu pełnego rozbrojenia (likwidacji arsenału) przewidzianego w planie Trumpa.
Biorąc pod uwagę, że w Radzie Pokoju Trumpa zasiadają takie kraje jak Katar, Turcja i Pakistan, trudno sobie wyobrazić, by Hamas kiedykolwiek został zmuszony do złożenia broni i oddania kontroli nad Strefą Gazy. Te państwa — od dawna sponsorujące i finansujące Hamas — nigdy nie wezmą udziału w żadnych działaniach na rzecz jego rozbrojenia ani odsunięcia od władzy. To, czego jesteśmy świadkami, to wyraźna próba wprowadzenia w błąd administracji Trumpa oraz reszty społeczności międzynarodowej przez Hamas i jego arabskich oraz muzułmańskich sponsorów.
Czy Trump da się na to nabrać i dołączyć do "Dziedzictwa Przegranych" — jak brytyjski premier Neville Chamberlain? Chamberlain na zawsze pozostanie zapamiętany, jak wymachuje fałszywym dokumentem i naiwnie ogłasza, że osiągnął "pokój dla naszych czasów". Czy tak Trump chciałby zostać zapamiętany w historii?
Khaled Abu Toameh jest nagradzanym arabskim dziennikarzem mieszkającym w Jerozolimie.
